Skąd w Jaśle obsesja na punkcie Krosna? Czy jaślanie naprawdę mają w sobie „gen przetrwania”? I dlaczego tak trudno nam przyznać się do błędu? O tym w premierowym odcinku nowego cyklu „Jasło na kozetce” rozmawialiśmy z psycholog Agnieszką Michowicz-Stadnik.
W rozmowie padły pytania o historyczną traumę Jasła po zniszczeniu miasta w 1944 roku, lokalne kompleksy, dumę i słynną rywalizację z Krosnem. Było też o tym, dlaczego niektórzy kierowcy wolą dwa razy sprawdzić, gdzie parkują auto z rejestracją RJS. Małe miasta mają swoje rytuały plemienne. Jedni malowali kiedyś tarcze herbowe, dziś analizują tablice rejestracyjne.
Rozmawialiśmy również o tym, czy Jasło jest miastem ludzi twardych, którzy po każdej katastrofie potrafią zaczynać od nowa, czy może miejscem, które nadal nosi w sobie pamięć ruin i utraconej tożsamości.

Ok. Będę pierwszy może nie ostatni. Ja, króciutko odniosę się do tej „antypatii ” pomiędzy mieszkańcami Jasła i Krosna. Dla Jaślan ma ona charakter wtórny, wynika wprost z braku sympatii mieszkańców Krosna do Jasła i jego mieszkańców, a ten brak wynika z kompleksów Krośnian, z kompleksów tkwiących korzeniami jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym. Cofnijmy się nieco ponad wiek. Polska po okresie zaborów odzyskuje niepodległość. Do tego momentu i Jasło i Krosno są częścią zaboru austriackiego – Galicji, wspólnie ” klepią ” swoją biedę i jakieś specjalne animozje pomiędzy ludnością nie występują. Historia o nich nie wspomina -wróg jest wspólny. Po odzyskaniu… Czytaj więcej »
Wątek Gomułki i Kani jest interesującym skojarzeniem, ale chyba jednak zbyt daleko idącym uproszczeniem byłoby twierdzenie, że ich pochodzenie wpływało na ogólnopolskie postrzeganie Krosna. Ludzie w PRL mieli wystarczająco dużo powodów do frustracji bez prowadzenia geopolitycznej analizy rodzinnych miejscowości sekretarzy partii.
Jasło jest mentalnie zacofane, dopiero od niedawna cos się dzieje. Niech ta przebudowa rynku będzie pewnym symbolem długoterminowych zmian