„Śledź komunikaty” — i co dalej? Alert zaniepokoił mieszkańców Jasła

Ostatnie artykuły

Moje Jasło
Moje Jasło
Jasielski portal informacyjny. Poznaj Jasło z innej strony! Aktualne wydarzenia w Jaśle, ankiety, wywiady ze znanymi jaślanami, ogłoszenia, zdrowie i uroda.

Nad ranem telefony mieszkańców Podkarpacia zawibrowały charakterystycznym dźwiękiem alertu RCB. Treść była krótka i skutecznie podnosiła poziom adrenaliny:

UWAGA! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty.

Po przeczytaniu wiadomości wielu mieszkańców Jasła mogło zadać sobie jedno, całkowicie naturalne pytanie:

„Dobrze… i co mam teraz zrobić?”

Spojrzeć w niebo? Schować się do piwnicy? Nie pójść do pracy? Czy może po prostu odświeżać internet w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń?

Problem nie polega na tym, że służby ostrzegają. Wręcz przeciwnie – informowanie społeczeństwa o potencjalnych zagrożeniach jest ich obowiązkiem. Problem pojawia się wtedy, gdy ostrzeżenie kończy się na wzbudzeniu niepokoju, a nie daje żadnych praktycznych wskazówek.

Mieszkaniec Jasła nie ma wpływu na wydarzenia toczące się kilkaset kilometrów za granicą. Nie posiada systemu obrony przeciwlotniczej, nie dysponuje schronem na każdym osiedlu, a większość z nas nawet nie wie, gdzie znajduje się najbliższe miejsce doraźnego schronienia. Tym bardziej trudno oczekiwać, że po otrzymaniu takiego SMS-a będzie wiedział, jakie działania podjąć.

To trochę tak, jakby straż pożarna wysłała wiadomość: „W sąsiednim mieście pali się budynek. Śledź komunikaty.” Człowiek nie wie, czy ma wyciągać gaśnicę, czy spokojnie wypić poranną kawę.

Wystarczyłoby jedno dodatkowe zdanie:

„Nie ma bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców Polski. Jest to komunikat informacyjny. W razie zmiany sytuacji zostaną przekazane dalsze instrukcje.”

Taka informacja uspokajałaby, jednocześnie spełniając funkcję ostrzegawczą. Zamiast tego wielu mieszkańców zostało z telefonem w ręku i pytaniem: „Czy powinienem się bać, czy po prostu iść do pracy?”.

Kilkadziesiąt minut później pojawił się kolejny komunikat informujący o odwołaniu zagrożenia. To dobra wiadomość. Pozostaje jednak refleksja, że skuteczny system ostrzegania powinien nie tylko alarmować, ale również jasno odpowiadać na najważniejsze pytanie każdego odbiorcy:

„Co konkretnie mam teraz zrobić?”

Bo jeśli jedyną odpowiedzią jest „śledź komunikaty”, to trudno oprzeć się wrażeniu, że mieszkańcy otrzymali przede wszystkim powód do niepokoju, a dopiero w drugiej kolejności – użyteczną informację.

- Reklama -

Podobne artykuły

Subskrybuj
Powiadom o

0 komentarzy
oceniany
najnowszy najstarszy
- Reklama -

Wyróżnione