Świat w którym żyjemy pozostaje dla nas z jednej strony miły i przyjemny, mamy tak wiele możliwości czuć radość, sprawiać sobie przyjemności i odczuwać szczęście typu: kino, basen, zakupy, wycieczki itp., ale z drugiej strony pozostaje dla nas niezwykle okrutny i twardy, momentalnie nas oceniając. Przez takie trudności w wielu osobach może powstawać zranienie, złość lub krzywda, które pokazują, że oceniamy jakąś winę, czy to wobec siebie czy drugiego człowieka.

Pewnie wiele osób codziennie odmawia modlitwę Ojcze nasz, a pewnie jeszcze więcej osób kiedykolwiek ją słyszało i zapewne gdzieś w pamięci pozostają znane słowa Jezusa: „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Wielu z nas może też słyszało dialog Jezusa ze św. Piotrem o przebaczeniu i jego ilości, w którym Jezus powiedział: „aż 77 razy” (Mt 18,21-35).

Czym właściwie jest to przebaczenie? Wielu ludzi kojarzy je z jakąś formą puszczania w niepamięć, wyrzucania z pamięci, zapomnieniem. Tymczasem jak można zapomnieć np. o narodowych mordach i masakrach? Jak mogą zapomnieć rodzice o dacie morderstwa swojego dziecka? Albo jak zapomnieć ogromną krzywdę nam wyrządzoną? Mówiąc szczerze, nie wyobrażam sobie tego. I myślę, że nie o to w tym chodzi. Te sytuacje przecież się zdarzyły. Nie można ich wyrzucić, nie ma na to rady. Ale nie wolno ich rozpamiętywać, hołdować im, starając się, aby były wydarzeniami w których będziemy do nich wracać i na nowo je przeżywać.

Przebaczenie z tego punktu widzenia jest więc pogodzeniem się z rzeczywistością. Inaczej pozostanie w nas ból, uraza, pretensja, która może prowadzić do zaburzeń psychicznych i duchowych. A to zablokuje nas na rozwój.

Przebaczyć w tym wypadku to nie zapomnieć, ale pogodzić się z tym co zaszło, włączyć w to siebie i starać się żyć dalej. Choć będzie przy wspomnieniach smutek z tego co zaszło, nie będzie już goryczy.

Niektórzy myślą, że przebaczenie to zwalczanie z odpowiedzialności winowajcy. Niektórzy myślą, że to wyraz tolerancji. Tymczasem, skoro mamy coś wybaczyć, musimy widzieć w tym zło, a za zło trzeba sprawiedliwie odpowiedzieć. Nie wolno nam na zło przymykać oczu czy udawać, że nic się nie stało. Przebaczenie wymaga od nas uczciwej konfrontacji ze sprawiedliwością. Pewnie wielu z nas pamięta, jak św. Jan Paweł II był u Mehmeta Ali Agcego i w więzieniu mu wybaczył. Jednak turecki zamachowiec musiał swoją karę odbyć.

W ten sposób nasz święty rodak pokazał nam, że przebaczenie daje nam, pokrzywdzonym wolność. Przebaczając wyzbywamy się negatywnych emocji związanych z tragedią oraz odrzucamy wieczny status ofiary, które będą działać destrukcyjnie na każdego człowieka. Przebaczenie uzdrawia bowiem umysł, serce, ducha i pokazuje naszą prawdziwą siłę. Każdy chce być silny. Dość często mówimy: zaprę się, zrobię to sam i pokaże jaki jestem silny. Przebaczenie daje prawdziwą siłę. Mimo, że zemsta może pokazać jakąś siłę fizyczną czy być wyrazem inteligencji i przebiegłości, a tak często do niej ciągnie fałszywa sprawiedliwość. Jednak przebaczenie pokazuje naszą zdolność do poniesienia ofiary, wymaga odwagi, siły woli, trudu zrozumienia siebie i winowajcy oraz inteligentnego myślenia na świat w którym żegnamy się z żalem.

Czasami początkiem drogi przebaczenia jest samo pomyślenie, że człowiek nie da rady lub pomyślenie, że się chce ale nie wie jak. I to pragnienie może pomóc człowiekowi prawdziwe przebaczyć. Droga do 77 jest długa i ma wiele etapów, ale jednym z nich jest już pomyślenie o przebaczeniu. Warto jednak być w tym wytrwałym, bo przebaczenie jest prawdziwą siłą, napędzającą człowieka do życia.

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrypcje  
Powiadom o