Czy system kaucyjny to ekologiczny przełom, czy raczej kosztowny chaos, za który zapłacimy my wszyscy? Politycy Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego pojawili się w Jaśle z workami pustych butelek, by uderzyć w największe partie polityczne. – Zrobiono z Polaków żebraków chodzących z worami – grzmieli pod drzwiami biur parlamentarzystek.
W całej Polsce działacze Konfederacji wyszli na ulice w ramach ogólnopolskiej akcji wymierzonej w ustawę kaucyjną. Jasło nie było wyjątkiem. Miejsce spotkania wybrano nieprzypadkowo – korytarz pod drzwiami biur europoseł Elżbiety Łukacijewskiej (KO) oraz senator Alicji Zając (PiS) stał się punktem wyjścia dla bezpardonowej krytyki i obnażenia absurdu nowych przepisów. Na zakończenie konferencji bezpośrednio przed progiem obu biur wylądowały worki z plastikowymi butelkami.
„Dziecko” PiS-u i KO?
Głównym zarzutem protestujących jest fakt, że za obecny kształt przepisów odpowiadają ramię w ramię obie strony politycznego sporu.
– System został wprowadzony jeszcze za czasów PiS-u, za rządu premiera Morawieckiego, 13 lipca 2023 roku. Oni jako pierwsi wprowadzili ten system, a po przejęciu władzy rząd Tuska jeszcze go 'poprawił’. Zrobiono z Polaków żebraków, którzy chodzą z worami butelek – mówił Robert Stawnicki, szef Nowej Nadziei w Jaśle.
Politycy podkreślali, że choć system miał służyć ekologii, w rzeczywistości uderza w najuboższych i osoby starsze.
40 miliardów złotych w 10 lat. Kto za to zapłaci?
Podczas konferencji padły konkretne liczby, które mogą mrozić krew w żyłach podatników. Łukasz Szeląg z Ruchu Narodowego powoływał się na wyliczenia, według których przeciętna rodzina traci realne pieniądze przez brak mobilności lub dostępności butelkomatów.
– Według wyliczeń, w samych trzech miesiącach roku dwie dorosłe osoby tracą od 180 do 200 zł na tym, że nie są w stanie zwrócić tych butelek. Mamy osoby starsze, schorowane, które nie są mobilne i nie podjadą do miasta, do butelkomatów. Te pieniądze im przepadają – argumentował Szeląg.
Dodał również, że cały system w ciągu dekady ma kosztować astronomiczne 40 miliardów złotych.
Ukryte koszty: Śmieci w górę?
Najbardziej niepokojąca dla mieszkańców Jasła i okolic może być jednak zapowiedź wzrostu opłat za wywóz odpadów. Adam Berkowicz, prezes Okręgu nr 22 Nowej Nadziei, zwrócił uwagę na mechanizm, który uderzy w samorządy.
– Jeżeli te butelki nie trafią do zakładów gospodarki komunalnej (MPGK), gminy będą płacić duże kary za niespełnienie wymogów unijnych dotyczących recyklingu. W związku z tym koszty poniesiemy my, ponieważ wzrosną ceny odbioru śmieci. Czeka nas mnóstwo kosztów dodatkowych i podwyżki, które sprzedawcy zrekompensują sobie w cenach produktów – ostrzegał Berkowicz.


Koniec z „obłudą”?
Na koniec spotkania politycy Konfederacji nie szczędzili gorzkich słów pod adresem PiS-u, który obecnie krytykuje ustawę, mimo że sam ją zainicjował.
– PiS stroi się w piórka krytyka tej sytuacji, a my mamy dość takiej obłudy. Najpierw spełniają wymogi Unii Europejskiej, wprowadzają je zgodnie PiS i Koalicja, a na końcu koszty ponoszą obywatele – podsumował Berkowicz.
Worki z butelkami zostawione pod biurami mają przypominać parlamentarzystkom o problemie, z którym od teraz codziennie mierzą się jaślanie.

