Robert Niemiec - Moje Jasło

Jest Pan dyrektorem Zespołu Szkół nr 4 w Jaśle już dwie dekady. Jak na przestrzeni tego czasu zmienił się sposób nauczania i podejście do ucznia?

Rzeczywiście, to już dużo czasu od momentu, kiedy objąłem tą funkcję, która z jednej strony jest piękna i zaszczytna,  a z drugiej odpowiedzialna i czasami ciężka.

Jeśli chodzi o podejście szkoły do ucznia to od początku, chyba nawet od początku istnienia samej szkoły, było bardzo podmiotowe i bardzo emocjonalne, w tym sensie, że dużo emocji zarówno wśród nauczycieli jak i dyrekcji wywołują sprawy związane z zachowaniem uczniów i ich postępami w nauce. Ja miałem to szczęście, że trafiłem od razu na grono pedagogiczne, na kolegów i koleżanki, którzy byli bardzo zaangażowani w życie szkoły i mieli podmiotowe podejście do ucznia, podchodzili do niego z sympatią i troską. Czasami wydawało mi się, że nawet z przesadną troską, ale teraz po kilku latach piastowania funkcji sam chyba wykazuję taką właśnie troskę. Jest to chyba niejako wbudowane w mury Ekonomika – to właśnie ten nastrój. Często mówią o Ekonomiku, że panuje tutaj dobra atmosfera. To jest nie tylko podstawą do tego, aby odnosić sukcesy, ale też żeby we wspomnieniach uczniów był właśnie ten element sympatii i nostalgii za szkołą.

Czy się zmienił sposób nauczania – tak, na pewno. W przeciągu tych kilkunastu lat nastąpiło wyposażenie szkoły w nowe pomoce naukowe, zmieniły się także elementy związane ze współczesną dydaktyką, weszły nowe kierunki, które cieszą się ogromnym powodzeniem. Niemniej jednak ten trzon, który związany jest z samym obcowaniem z uczniem i z partnerskim podejściem do ucznia, myślę że się nie zmienił. On się co najwyżej rozwinął. Stąd między innymi kontynuacja, już od kilkunastu lat, spotkań młodzieży z dyrektorem pod tytułem Pytania do Dyrektora, gdzie dyrektor odpowiada na pytania młodzieży i czasami są to dosyć konkretne, a wręcz niewygodne pytania.

Taka forma kontaktu cieszy się ogromnym powodzeniem wśród młodzieży, a i ja też cenię ją, jako źródło ważnych informacji o tym jak młodzież myśli, jakie ma problemy, gdzie pojawiają się jakieś jeszcze zagadnienia, które należałoby poprawić bądź skorygować. Czasami są to elementy, które są inspiracją dla mnie. Wiele skorzystałem na takim podejściu do uczniów. Kiedyś było to dla mnie trudne, aby podejść do uczniów w grupce i zapytać o czym rozmawiają. Później nie miałem z tym problemu. Myślę, że to partnerskie podejście, z zachowaniem właściwych zasad, rozwija się cały czas. To samo dotyczy pozostałych pracowników szkoły i myślę, że stąd te głosy, że w Ekonomiku jest sympatycznie.

Czy dostrzega Pan jakieś zmiany w mentalności młodzieży?

To spory czas, żeby zapoznać się z młodzieżą, dowiedzieć się jak myśli i jakie jest  jej podejście i do życia i do pewnych zagadnień związanych nie tyle z samą szkołą,  ale też życiem pozaszkolnym. Zmiany oczywiście są, bo zmienia się rzeczywistość w sposób radykalny. Mentalność młodzieży nie zmienia się w sposób radykalny, niemniej jednak te zmiany są widoczne. My na szczęście mamy młodzież, która w większości przypadków żyje tradycyjnymi wartościami i nie ma tutaj takich ekstremalnych postaw, które by wywołały kontrowersje czy raziły. Na szczęście nie ma …

Oczywiście młodzież stała się bardziej pragmatyczna i to widać nawet w rozmowach. Kiedy pytam się o ich przyszłość oni mają już sprecyzowane plany. Kiedyś nie było to tak wyraźne. Co za tym idzie, wiąże się z tym pewna strategia podejścia do nauki. Jednak motywacja nauczycieli i ich zaangażowanie sprawia, że to takie bardzo pragmatyczne podejście,  czyli że pewne przedmioty mają jakby mniejszą wagę, zmienia się. Mam nadzieje, że wykształcenie które otrzymują w Ekonomiku, nie tylko to merytoryczne związane z dydaktyką, ale wykształcenie wychowawcze, wdrażanie pewnych postaw – że to funkcjonuje.

Zresztą to daje się odczuć wtedy, gdy spotykam się z absolwentami, którzy dość  często odwiedzają szkołę, czy to w trakcie studiów czy już po studiach, czy przychodzą z rodzinami z dziećmi i mówią, że dużo skorzystali w tej szkole – no to cieszy, to akuratnie jest wyznacznikiem sukcesu nauczycielskiego, sukcesu dydaktycznego i wychowawczego. Te ilości osób które przychodzą na rozpoczęcie roku szkolnego, a nie są już uczniami szkoły, są widocznym efektem tego, że zrobiliśmy co zrobić należało, a może nawet i jeszcze więcej.

Bycie dyrektorem szkoły wymaga wielkiego zaangażowania. Szkoła nie tylko uczy, ale również kształtuje postawy młodych ludzi. W jakich dziedzinach może na nich oddziaływać?

Myślę, że każdy dyrektor szkoły, i tutaj nie mam żadnych wątpliwości, chce aby to oddziaływanie było ze wszech miar pozytywne i dawało te efekty, które założyliśmy sobie, które gdzieś tam w jakimś zakamarku duszy w sobie pielęgnujemy. Tak aby młodzież, która wyszła ze szkoły była takimi obywatelami i takimi ludźmi, których szkoła nie powstydziłaby się nigdy, a jednocześnie byłaby dumna z takich absolwentów.

Mogę powiedzieć że tak jest. Ja już wspomniałem o tym, że młodzież zagląda do nas. Przychodzi do nas ze swoimi dziećmi, ze swoimi małżonkami i to nas cieszy, ponieważ jest wyznacznikiem tego, że oddziaływaliśmy na nich w sposób pozytywny. Oczywiście uzupełniając ten element wychowawczy rodziny.

Czasami okazuje się, że mamy nawet większy wpływ niż bezpośrednio rodzina. I tutaj duże sukcesy związane właśnie z kształtowaniem młodzieży mają i pedagodzy i pedagog szkolny i nauczyciele wspomagający, ale także wszyscy inni nauczyciele, którzy oprócz tego, że są świetnymi wykładowcami, czego dowody widać, są również doskonałymi wychowawcami.

Oddziaływać na młodzież można w zasadzie w każdej dziedzinie. Poprzez elementy prozdrowotne czy też takie, które związane są z jakąś  wizją przyszłości,  na przykład ich predyspozycjami zawodowymi, przyszłością i karierą naukową, czy karierą związaną z określonym typem pracy. Nasza szkoła oddziałuje jeszcze w sposób szczególny na ich postawy związane z podejściem do zagadnień państwowych, do zagadnień związanych z ojczyną. I te priorytety, wśród których znajduje się również wychowanie patriotyczne młodzieży, są mi także bliskie sercu.

Jak scharakteryzowałby Pan współczesną młodzież? Już Pan to zrobił po części we wcześniejszym pytaniu, ale w dzisiejszym czasie wydaje się, że młodzież jest bardziej zamknięta i żyje we własnym świecie, za co paradoksalnie odpowiadają chociażby sieci społecznościowe. Jak wyglądają te relacje między młodzieżą i czy ta współczesna młodzież kieruje się jakimiś wartościami, czy widać że ich sposób myślenia jest głębszy?

Współczesna młodzież, przynajmniej ta młodzież z którą spotykam się u nas w szkole, jest młodzieżą bardzo otwartą. Rzeczywiście pewna maniera, pewne gadżety, jak chociażby smartfony, media społecznościowe, one troszeczkę spłaszczyły ten wymiar bezpośredniego kontaktu. Niemniej jednak zauważam, że młodzież po zajęciach siedzi tutaj, często dyskutuje czekając na autobus. Wolą spędzać ten czas w szkole, co jest dla nas pewną radością, gdyż to daje nam przekonanie, że ta szkoła jest dla nich miejscem bezpiecznym, gdzie czują się dobrze i  swobodnie.

Dyskutują. Ja czasami przysłuchuję się ich dyskusji i widzę, że młodzież jest bardzo otwarta. Oni chłoną współczesność, rzeczywistość w sposób doskonały, ale też nie pozostają obojętni na pewne zachowania takie bardzo ludzkie. Mamy tutaj sporo młodzieży niepełnosprawnej. Często organizowane są różnego rodzaju akcje, imprezy i to jest młodzież, która ma duże serce. Dlatego, gdyż oni w sposób otwarty i pełen zaangażowania pomagają. W zasadzie zanika ta bariera niepełnosprawności. I to cieszy najbardziej. Mimo że świat zamknął się troszeczkę w takim swoim matrixie, jednak te uczucia ludzkie, te bezpośrednie kontakty cały czas funkcjonują.

Owszem ta rzeczywistość, która dzieję się dookoła, ma wpływ na młodzież. Rzeczywiście dużo korzystają z nowoczesnych technologii, ale kiedy wchodzę na lekcję wychowania fizycznego widzę, że oni  jakby w dwójnasób ćwiczą, pracują, eksplorują swoją siłę fizyczną i to cieszy bardzo.

Warto wspomnieć o sukcesach. Zespół Szkół nr 4 ma świetną renomę i osiąga rewelacyjne wyniki w skali miasta i kraju.

To prawda, jako dyrektor ekonomika mogę powiedzieć, że jestem w komfortowej sytuacji, chociaż wiem, że inni dyrektorzy też wkładają ogromną masę pracy zarówno w sferę praktyczną jak i wychowawczą. Zawdzięczamy to naszym wykładowcom i przed nimi chylę czoła, ponieważ to ich zaangażowanie, ich podejście do młodzieży, ich praca która często nie ma wymiaru finansowego, bo zostają po lekcjach zupełnie za darmo, prowadzą kółka, dodatkowe zajęcia właśnie po to, aby nasza młodzież miała dobry start na studia wyższe, dobry start w przyszłość. Myślę że to zgrana załoga, dobrze zintegrowana, nawet bardzo dobrze zintegrowana. Dobra atmosfera panująca w gronie pedagogicznym, ale też ich wewnętrzna motywacja i siła, daje te wyniki.

EWD Ekonomik - Moje JasłoOczywiście tych sukcesów było sporo, niektóre znalazły swoje odzwierciedlenie w różnych mediach. Nam najbardziej zależy na tym, żeby to rodzice byli przekonani co do tego, że oddali swoją młodzież do dobrej szkoły. Oczywiście ta renoma została wypracowana na przestrzeni wielu lat i nie jest tylko moją zasługą, ale także i poprzednich dyrektorów. Bez kolegów i koleżanek, którzy wkładają w to ogrom pracy, sam dyrektor nie jest w stanie osiągnąć takich wyników. Oczywiście sporo zależy od młodzieży. Młodzież ukształtowana, w sensie wychowawczym, daje się łatwiej przekonać do tego, że musi się czegoś nauczyć i że te wyniki powinny być adekwatne do ich aspiracji.

Więc jest sprawdzony sposób na takie osiągnięcia.

Sprawdzonym sposobem jest zaangażowanie wykładowców i ich podejście do uczniów. Atmosfera, która panuje i w małej i w dużej grupie, zarówno w grupie uczniowskiej jaki i w grupie nauczycielskiej, to także element, który ma według mnie zasadniczy wpływ na osiągnięcie sukcesu. Byś może jest w tym także jakiś element zarządzania, ale tutaj akurat wolę się nie wypowiadać.

To zasługa Pana, kadry nauczycielskiej i uczniów.

To jest oczywiście gra wspólna. Gramy do jednej bramki. Wszystkim zależy na osiągnięciu jak największej ilości punktów. I już tak parafrazując troszeczkę, kiedyś były u nas na sali gimnastycznej rozgrywki pomiędzy nauczycielami a uczniami. Po pewnym czasie doszło do tego, ze w obu drużynach grali zarówno uczniowie jak i nauczyciele. I tak chyba w tym momencie w szkole jest, że to jest jedna wspólna drużyna.

Czy ma Pan obecnie jakieś konkretne cele do zrealizowania?

Jest kilka. Zresztą jeśli nie ma się jakiś celów, nie ma się jakiejś wizji, to nie dobrze jest kierować instytucją, która generalnie musi się rozwijać i która musi dostosowywać się do pewnych wyzwań przyszłości. Te wyzwania przyszłości to dostosowanie warunków nauczania, dostosowanie kwalifikacji naszych absolwentów i ich umiejętności  nie tylko do radzenia sobie z życiem, nie tylko do pewnych postaw, które wpajali w nas rodzice i które my chcemy wpajać, ale także do współczesnych wymogów technologicznych.

Częściowo jest to już wprowadzane w życie, gdyż w powiązaniu z powiatem jasielskim realizują się trzy projekty unijne, w tym projekt dotyczący dostosowania szkolnictwa zawodowego do współczesnych wyzwań rynku pracy. I tutaj pracownie symulacyjne są elementem w który chciałbym wyposażyć jasielski Ekonomik. Pracownie symulacyjne, których celem byłoby stworzenie takich warunków jakie są w rzeczywistości w firmie. Jednym słowem absolwent, który trafiłby do jakiegoś zakładu pracy, czy to byłaby drukarnia poligraficzna, czy instytucja finansowa, miałby już doświadczenie z oprogramowaniem, które jest tam stosowane. Umiałby obsłużyć to oprogramowanie na każdym etapie rozwoju firmy i na każdym stanowisku pracy w firmie.

Stąd pomysł na pracownie symulacyjne, aby prowadzić takie działania, które są już symulacją firmy, ale odpowiedzialność jest mniejsza, bo nie ma tutaj niebezpieczeństwa spowodowania jakiegoś krachu firmy. Chciałbym, aby dzięki temu absolwent w przeciągu tygodnia zaadaptował się do pracy w realnej firmie i stał się pełnoprawnym i dobrym pracownikiem.

Czyli wiązałoby się to z zakupem licencji na programy, na przykład do grafiki wektorowej, rastrowej…

To się właśnie dzieje. W programie mamy wyposażenie pracowni zarówno w oprogramowanie jak i w inne pomoce dydaktyczne na przeszło 700 tysięcy złotych.

Niezależnie od tego prowadzę jeszcze takie działania, które mają na celu rzucenie naszych absolwentów na głębsze wody europejskie, że tak powiem. Są to projekty międzynarodowe. Mamy program  o współpracy i wymianie młodzieży polsko-niemieckiej. Zostały także podjęte rozmowy dotyczące odbywania praktyk przez naszych uczniów w Grecji i we Włoszech.

Moim celem jest także nawiązanie współpracy ze szkołami partnerskimi, tak aby umożliwić młodzieży wymianę doświadczeń, zaglądnięcie jak wygląda życie rówieśników i sposób nauki w Niemczech, we Francji czy w Dani.

Niezależnie od tego są oczywiście sprawy związane z rozwojem metod i form nauczania, ale to jest element, który był założony od początku mojej koncepcji pracy szkoły. Sam obecnie studiuję i robię specjalizację z grafiki trójwymiarowej, bo takie wyzwanie stanęło przed szkołą. Zresztą nie sam. Z kolegami odbywamy studia na Akademii Górniczo-Hutniczej. Uczenie się przez całe życie dotyczy nie tylko grona pedagogicznego, ale i dyrekcji szkoły.

Jak wyobraża Pan sobie Zespół Szkół nr 4 w dalszej przyszłości?

Można powiedzieć o dwóch aspektach. Jeśli chodzi o bryłę samego budynku, który jest tak charakterystyczny, tak piękny, to nie wyobrażam sobie, żeby się zmieniła. Natomiast nie byłbym sobą, gdybym nie wprowadził do tego jakiejś korekty. Mianowicie od szeregu lat staram się, aby poddasze budynku, które jest ogromne, wykorzystać właśnie na pracownie symulacyjne, na dodatkowe pomieszczenia socjalne uczniów, czy też elementy dydaktyczne. Uczniowie mieliby swoje sale, na przykład do tego, żeby prowadzić robotykę, która jest naszą najnowszą innowacją. Staramy się założyć taką grupę, w celu wprowadzenia czegoś, czego nie ma jeszcze w programach szkól ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych, mianowicie elementów programowania robotów. Mamy już zakupione dwa roboty. To jest temat, który jest takim wyzwaniem przyszłości. Natomiast adaptacja poddasza, która nie zmieniłaby bryły budynku, a zwiększyłaby znacznie możliwości logistyczne szkoły, jest wyzwaniem czysto technicznym.

Jeżeli chodzi o rozwój szkoły w aspekcie większej oferty, chciałbym, abyśmy tak wykorzystali potencjał, który dadzą nam nowe pracownie zdobyte ze środków unijnych, aby można było wprowadzić cały szereg specjalności, na które nasze wyposażenie byłoby gotowe i tym samym uświetnić ofertę szkoły.

Chciałbym, aby te wyniki, które szkoła osiąga, nie tylko się utrzymały, ale ewaluowały w górę. To oczywiście jest marzenie każdego dyrektora.

Dziękujemy za udzielenie wywiadu i życzymy dalszych sukcesów.

Zespół Szkół nr 4 w Jaśle

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
0 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najbardziej popularny komentarz
Najbardziej popularny wątek
1 Autorzy komentarzy
Underabove Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrypcje  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Underabove
Użytkownik
Underabove

Kolejny profesjonalnie przeprowadzony wywiad – tak trzymać! 😉