Wiele osób w dzisiejszym świecie ma problemy z wyrażaniem i uporządkowaniem swojego wnętrza. Bez wyrażania tego, zawsze będziemy wewnętrznie skrępowani i będziemy czuć się nieswojo. Pamiętam, jak podczas prowadzenia różnych rekolekcji, wiele osób mówi, że nie czuje się sobą, że udają przed kolegami i znajomymi, żeby im zaimponować, żeby nie czuć się samotnym i jak muszą udawać kogoś kim nie są. Jaki to sprawia im ból, jaką jest trudnością…

Tymczasem mówienie o tym co leży nam na sercu, to sztuka, która pomaga nam w dwóch ważnych sprawach: po pierwsze wyzwala w nas trudne emocje, które w sobie gromadzimy, a po drugie pomaga nam budować zdrowe i prawdziwe relacje z innymi. Co więc z sobą robić?

Pamiętacie, jak spotkało Was coś cudownego? Jak spotkałaś tego jedynego chłopaka, przez którego czułaś motylki w brzuchu? Albo jak spotkałeś tą jedyną, przez którą nawet wyjście na piwo z chłopakami nie było takie atrakcyjne? Albo jak udało Ci się zająć miejsce na podium w konkursie recytatorskim, śpiewania? Albo jakieś inne radosne wydarzenia, pełne miłości, pasji, marzeń? Wtedy wiele osób dzieli się z rodzicami, rodzeństwem, przyjaciółmi czy kolegami tymi sukcesami. Mówimy to naszym bliskim, to naturalne. Potęguję to wówczas naszą radość.

Jednak, o ile częściej dzielimy się między sobą o emocjach przyjemnych, sukcesach i radościach, to o tyle mniej mówimy o tym co dla nas trudne, bolesne.

Warto tutaj zapytać samego siebie: jak to jest z moim wyrażaniem emocji? W jaki sposób je pokazuje? Czy wszystkie czy tylko niektóre?

To jest problem wielu ludzi. Działamy dość często dla siebie, jak filtr w dzbanku na wodę, który bardzo dokładnie ją oczyszcza z każdego brudu. Dokonujemy filtru naszych emocji, które by przedstawiły mnie w złym świetle bądź wpłynęłyby negatywnie na relacje z drugą osobą. Filtrujemy nasze uczucia, doświadczenia i myśli, dość często wybierając te, które są wygodne, bezpiecznie i komfortowe.

Dlaczego? W wielu wypadkach tak zostaliśmy nauczeni. Dokonujemy dość często kategoryzacji uczuć: dobre i złe, łatwe i trudne. Pewnie w dzieciństwie słyszeliśmy, jako chłopcy: nie mazgaj się, nie jesteś baba, albo dziewczynki: nie przeklinaj, tak dziewczynki nie robią. Pewnie pojawia się to i w dzisiejszym wychowaniu. Uczy to m.in. jednak tego, że emocje: złości, rozczarowania, poczucia winy itp. można wypierać. A skoro można wypierać, to jak sobie z nimi radzić? Albo jeżeli ktoś je okazuje, to czujemy się nieswojo.

Jednak każdy człowiek ma potrzebę aprobaty i akceptacji. Jednak pokazywanie innym tego, co mam w środku, niesie ze sobą ryzyko odrzucenia. A to bywa bolesne nawet dla tych, którzy myślą, że są ze stali, ale o tym w następnym artykule.

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrypcje  
Powiadom o